Szukaj w serwisie
O nas Administracja Pracownie Kliniki Poradnie specjalistyczne KLINIKA ZDROWEGO SERCA Wydarzenia Konferencje Wydawnictwo Biblioteka Fundacje Stowarzyszenia
Aktualności Kronika SCCS Wyróżnienia Akredytacja ISO Ankiety Opinie Pressroom Galeria Konkursy Praca Przetargi Dojazd Kontakt

Początki nie były wesołe. Rozmowa z Profesorem doktorem hab. Zbigniewem Religą

Panie Profesorze!

Stworzona przez Pana Profesora klinika w Zabrzu osiągnęła i utrzymuje europejski poziom chociaż powstawała w trudnych czasach . Jak do tego doszło, że Pan Profesor zdecydował się na opuszczenie Warszawy i związanie się ze Śląskiem?


Po uzyskaniu pewnego poziomu warsztatu kardiochirurgicznego uznałem, że nie zadowala mnie już to co osiągnąłem. Stwierdziłem, że muszę uczynić dalszy krok w kierunku rozwoju zawodowego. Otwarcie prezentowałem pogląd, że klinika, w której wówczas pracowałem, powinna mieć możliwość wykonywania pełnego zakresu operacji. Niestety nie zgadzał się z tym mój szef – profesor Sitkowski. Kiedy ujawniłem się z pomysłem rozpoczęcia przygotowań do programu przeszczepów serca, profesor Sitkowski wyraził stanowczy sprzeciw. Więc siłą rzeczy zacząłem się rozglądać za nowym miejscem pracy. Okazja nadarzyła się wkrótce. Profesor Pasyk, który w tym czasie tworzył Wojewódzki Ośrodek Kardiologiczny zaproponował mi objęcie kliniki kardiochirurgii. Rozważałem tę propozycję, kiedy zmarł profesor Paliwoda, który prowadził znaczącą klinikę kardiochirurgii AM w Zabrzu. Władze Akademii chciały, abym przejął starą klinikę profesora Paliwody. Zwróciłem się w tej sytuacji do rektora Akademii, profesora Kokota o zgodę na objęcie przeze mnie nie starej, lecz nowo tworzonej kliniki w WOK-u. Rektor wyraził zgodę i w czerwcu 1984 roku przyjechałem do Zabrza.

Jak wyglądały początki pracy w Zabrzu - w jaki sposób udało się Panu Profesorowi wyposażyć klinikę w niezbędną aparaturę i sprzęt?

Początki nie były wesołe. Budynek był pusty. Wewnątrz nie było niczego a nie było pieniędzy na wyposażenie i aparaturę. W dodatku nie było wiadomo, czy w ogóle jakiekolwiek pieniądze będą.
I nagle pieniądze się znalazły. Istniała w Zabrzu koksownia, która decyzją wojewody miała być zamknięta ze względów ekologicznych. Ministerstwo Hutnictwa koksowni nie zamknęło, więc miasto zażądało wysokiego odszkodowania. Złotówki w tym czasie niczego miastu nie dawały, więc jeden z sekretarzy zaproponował, aby Ministerstwo pieniądze z tego tytułu wypłaciło w dewizach z przeznaczeniem na wyposażenie WOK. Dali na sprzęt 3,5 miliona dolarów . W latach 1984-85 otrzymaliśmy nowoczesną aparaturę. W tym czasie byliśmy najlepiej wyposażoną kliniką w Polsce.

A jak Pan Profesor dobierał współpracowników ?

Kompletowanie zespołu zaczęło się wcześniej niż było gotowe wyposażenie kliniki. Konieczni byli ludzie potrafiący obsługiwać skomplikowaną aparaturę. Na przykład wraz ze mną przyjechał z Warszawy kolega obsługujący płuco-serce. Przyjechało także dwóch chirurgów: dr Wołczyk i kobieta, która później wyjechała na staż do Paryża. Przyjechały także pielęgniarki.
Dołączyli do nas absolwenci i pracownicy Śląskiej Akademii. Andrzej Bochenek, który był adiunktem w klinice profesora Paliwody, w tym czasie był na stażu w Leicester a Marian Zembala był na stażu w Holandii. Po kilku miesiącach mieliśmy już gotowy zespół i niezbędną aparaturę, ale nie było wyposażenia szpitalnego. Zastosowaliśmy wtedy ryzykowne rozwiązanie. Otrzymałem zgodę na wykonywanie operacji w dawnej klinice profesora Paliwody, w której w tym czasie szefową była pełniąca obowiązki kierownika kliniki pani docent Dobosz. Uzyskaliśmy dostęp do sali operacyjnej i 2 sale chorych. Technicznie było to tak zorganizowane, że przez kilka miesięcy przewoziliśmy sprzęt między klinikami. Było to żmudne i skomplikowane, ale okazało się bardzo korzystne. W trakcie pracy skonsolidował się zespół, który w momencie uruchomienia WOK-u był już przygotowany do najbardziej skomplikowanych operacji.

Kiedy zaczęła się normalna działalność kliniki kardiochirurgii w WOK?

Pierwszą operację w nowej klinice wykonaliśmy 15 sierpnia 1985 roku. Zdecydowałem się wtedy na zabieg bez użycia płuco-serca, co przez niektórych kolegów (w tym profesora Sitkowskiego) było wtedy mocno krytykowane. Pani, której zoperowaliśmy tego dnia zastawkę mitralną żyje do dzisiaj i ma się dobrze. Od 1 września rozpoczął się normalny tryb wykonywania planowych operacji.

Uczniowie Pana Profesora są dzisiaj wybitnymi, znanymi naukowcami i chirurgami. Jak do tego doszło, że tylu członków zespołu Pana Profesora zajmuje dzisiaj tak znaczącą pozycję w świecie kardiochirurgii ?

Miałem pełne zaufanie do swojego zespołu. Zebrali się świetni, ambitni lekarze i znakomite pielęgniarki operacyjne, pooperacyjne i pracujące na oddziałach. Łączyła nas chęć pokonywania trudności i realizacji ambitnych, nowatorskich zadań. Nie ograniczałem swoich pracowników a wręcz przeciwnie – zachęcałem do samodzielności. Można powiedzieć, że dałem swoim pracownikom szansę i wielu z nich potrafiło ją znakomicie wykorzystać. Tak jak np. dzisiejsi profesorowie – Andrzej Bochenek i Marian Zambala.

Czy nie żałuje Pan decyzji powrotu do Warszawy ?

Lubię Śląsk a przede wszystkim lubię Ślązaków i czuję się jednym z nich. Cenię sumienność tutejszych ludzi i ich stosunek do pracy. Śląsk mnie przygarnął – tutaj uzyskałem samodzielność i tutaj rozwinęła się moja kariera zawodowa. I jak wszystkim wiadomo jestem zwariowanym kibicem Górnika Zabrze. Ale człowiek musi mieć swój dom i przychodzi taki moment w życiu, kiedy staje się to bardzo ważne. Kiedy ten moment nadszedł, wróciłem do Warszawy. Nie zerwałem jednak więzi ze Śląskiem, a przede wszystkim z Zabrzem. Tutaj działa Fundacja i tutaj jestem raz w tygodniu.

Czego można Panu Profesorowi życzyć ?

Żebym zdążył wszczepić implantowane sztuczne serce skonstruowane i wykonane
w Zabrzu – w Fundacji.

W imieniu swoim i czytelników życzę Panu Profesorowi realizacji tych zamierzeń i jestem pewny że w niezbyt odległym czasie o nich usłyszymy. Dziękuję bardzo za poświęcenie nam swojego, cennego czasu

Rozmawiał Tadeusz Bujak

/\
SCCS na Facebook'u

Fundacja Śląskiego Centrum Chorób serca

KRS 0000219230



Podaruj 1% Podatku

Dziękujemy za pomoc
Chorym i naszemu Szpitalowi