Szukaj w serwisie
O nas Administracja Pracownie Kliniki Poradnie specjalistyczne KLINIKA ZDROWEGO SERCA Wydarzenia Konferencje Wydawnictwo Biblioteka Fundacje Stowarzyszenia
Aktualności Kronika SCCS Wyróżnienia Akredytacja ISO Ankiety Opinie Pressroom Galeria Konkursy Praca Przetargi Dojazd Kontakt

Wybrałam właściwą drogę życiową

Kiedy Pani rozpoczęła pracę i jak Pani trafiła do WOK ?

W 1986. Trafiłam tutaj po szkole. Generalnie chciałam pracować na oddziale chirurgii – zawsze mnie pociągała chirurgia. Po szkole chciałam się zatrudnić na takim oddziale, ale w mojej okolicy (jestem z Głuchołaz) nigdzie nie było w szpitalach wolnych miejsc.

Dowiedziałam się od koleżanki, że znalazła w szkole ofertę z zabrzańskiego ZOZ-u. Przyjechałyśmy tutaj i miałam już załatwione przyjęcie, kiedy okazało się, że w Zabrzu jest otwarty nowy szpital kardiochirurgiczny, w którym poszukują personelu na blok operacyjny. Przyszłyśmy się zapytać i okazało się, że jest zapotrzebowanie. I tak przypadkowo trafiłam tutaj.

Czy może Pani powiedzieć na czym polega Pani praca ?

Jest to typowa praca instrumentariuszki – tj. osoby asystującej przy zabiegach operacyjnych. Kiedy pacjent znajdzie się już na bloku operacyjnym zaczynam rozkładać narzędzia- sterylny zestaw do zabiegu, w trakcie zabiegu asystuję i po zabiegu składamy zestaw do sterylizacji. Tak to wygląda w najkrótszym ujęciu.

I odpowiada Pani za cały sprzęt w trakcie operacji

Oczywiście – odpowiadam za szwy, za narzędzia, za materiał opatrunkowy. To wszystko jest generalnie na mojej głowie. Żeby to było podane na czas, żeby się zgadzało w trakcie zabiegu i po zabiegu. U nas się jeszcze nie zdarzyło, żeby po zabiegu były jakieś braki.

A jakie są Pani obowiązki jako pielęgniarki oddziałowej?

Generalnie dbam o zaopatrzenie całego bloku operacyjnego w sprzęt medyczny , środki czystości, materiały opatrunkowe i td. A poza tym jeszcze konkretnie podlegają mi panie salowe i instrumentariuszki, a pośrednio cały personel tj. anestezja i transfuzja, ale te grupy mają bezpośrednich kierowników.

Jak wyglądała Pani praca kilkanaście lat temu – w porównaniu z dniem dzisiejszym? Na początku, kiedy tu przyszłam, był dużo dłuższy czas trwania zabiegów. Dzisiaj ten czas jest bardzo zminimalizowany. To chyba dlatego, że wszyscy wtedy dopiero zaczynaliśmy. Była duża grupa młodych, początkujących chirurgów, więc dłużej trwały otwarcia, długo trwało samo wejście na krążenie. Zmieniły się bardzo techniki operacyjne. W tej pracy zmiany następują bez przerwy. Te dziewczyny, które wracają do pracy po urlopie macierzyńskim, muszą mieć dwa tygodnie na wdrożenie się do pracy. Ogromnie zmienił się sprzęt. W tej chwili mamy taki, którego nie musimy się nigdzie wstydzić. Wszystkie nowinki techniczne, wszelkie rozwiązania które stosowane są na
świecie, zaraz przenoszone są do nas na blok. Tak samo techniki operacyjne. Po każdym zjeździe, czy pobycie za granicą chirurdzy przywożą nowe techniki, które od razu są wdrażane.

Czy jakaś operacja utkwiła pani w pamięci w sposób szczególny?

Na pewno przeszczepy serca. Zanim przyszłam do pracy, wykonano tylko 5 przeszczepów. Więc to były zabiegi, które się bardzo przeżywało. Było to zupełnie coś nowego. Liczyliśmy: szósty, siódmy, ósmy, dziesiąty – do pewnego momentu przeszczepy się liczyło. Ale zabieg który najbardziej pamiętam, to był mój pierwszy z profesorem Religą, ponieważ nie ukrywam, że się go bardzo bałam. W ogóle człowiek czuł przed nim respekt i muszę powiedzieć, że byłam tak wystraszona, że nie słyszałam co do mnie mówi, tylko jak automat podawałam to, co starsze koleżanki mi powiedziały. I w pewnym momencie profesor zauważył, że co innego do mnie mówi a ja mu daję inny rozmiar narzędzia. I zwrócił się do mnie – a dlaczego ty mi to dajesz? A ja odpowiedziałam, że tak mnie nauczyły . Profesor zaczął się śmiać i od tego momentu atmosfera się zmieniła. A do tego momentu w ogóle niczego nie słyszałam – stałam i działałam jak automat.

Czy ma Pani ulubionych chirurgów, takich z którymi lubi pani pracować ?

Każda z nas lubi jakieś typy zabiegów. I z tym się wiążą chirurdzy – są tacy, którzy robią więcej zabiegów wieńcowych i ktoś kto lubi ten typ zabiegów woli pracować z nimi. Ja na przykład od początku lubiłam wady dziecięce, aczkolwiek dawniej robiono u nas ich bardzo mało i robił je tylko profesor Zembala który wrócił po stażu w Holandii. I lubiłam też wady zastawkowe. Tym samym częściej pracowałam z tymi chirurgami, którzy robili więcej tych zabiegów. Ale do tej pory wszystkie dziewczyny najbardziej lubią przeszczepy – to jest konkretny zabieg i duża satysfakcję się odczuwa, gdy się widzi pacjenta, który po przeszczepie chodzi po korytarzu. Gdy się pamięta to potwornie duże serce, które się wyciąga z klatki. My wyjmujemy je rękoma i widzimy jak ono wygląda. I później to duża satysfakcja gdy widzę jak ten pacjent spaceruje po korytarzu – a parę dni temu leżał na stole, a serce leżło obok.

Czy dobór pielęgniarek do operacji zależy od operującego ?

Są zespoły, które lubią ze sobą pracować. I jeżeli są w tym samym czasie na dyżurze, to się tak dobierają. Jeżeli nie – to wiadomo – każda z nas ma opanowane wszystkie typy zabiegów. Chirurdzy są przyzwyczajeni do pewnych osób i jeżeli jest ciężki zabieg, to dostają instrumentariuszkę, z którą im się dobrze pracuje.

Jak wygląda sprawa szkoleń ?

Szkolimy się u nas. Każdy z kardiochirurgów po przyjeździe ze zjazdu siada z nami i mówi, że jest nowy typ zabiegu, pokazuje rysunki i omawia z nami sposób wykonania. Rzadko zdarzają się wyjazdy instrumentariuszek za granicę. Z reguły są to młode matki, które nie chcą pozostawiać rodziny na pół roku, czy kilka miesięcy. W Holandii była jedna z naszych dziewczyn, która mogła wyjechać i naprawdę nie miała się czego wstydzić. Zaraz po przyjeździe wstawiali ją do najcięższych zabiegów. Profesor dzwonił do Holandii i usłyszał, że są nią zachwyceni.

Czy ponownie wybrała by Pani ten zawód?

Ten wybór nie był taki świadomy – szła koleżanka, jedna, druga – to ja poszłam z nimi. Ale dzisiaj nie wyobrażam sobie innej pracy, chociaż tutaj czasami jest straszna nerwówka. Nie chciałabym pracować na innym oddziale. Wybrałam właściwą drogę życiową.

rozmawiał Tadeusz Bujak






/\
SCCS na Facebook'u

Fundacja Śląskiego Centrum Chorób serca

KRS 0000219230



Podaruj 1% Podatku

Dziękujemy za pomoc
Chorym i naszemu Szpitalowi